archeologia głosów

Maria
ur. 1906
1 klasa szkoły powszechnej
wdowa
dwoje dzieci

Genowefa
ur. 1932
7 klas szkoły powszechnej
mężatka
jeden syn

Leokadia
ur. 1901
3 klasy szkoły powszechnej
wdowa
bezdzietna

Zofia
ur. 1898
4 klasy szkoły powszechnej
wdowa
czworo dzieci

Helena
ur. 1905
wykształcenie podstawowe
wdowa
jedna córka

I dalej tak, dalej…

Większość z nich nie pozostawiłaby po sobie żadnego śladu. Na szczęście w latach 60., 70., 80. etnografki i etnografowie z Uniwersytetu Łódzkiego prowadzili badania o łódzkiej kulturze robotniczej, pod przewodnictwem prof. Bronisławy Kopczyńskiej-Jaworskiej i Kazimiery Zawistowicz-Adamskiej. Zbierali spisane biografie, chwytali ostatnie możliwości, żeby porozmawiać z ludźmi urodzonymi nawet jeszcze pod koniec XIX wieku. Wyniki badań znaleźć można w licznych opracowaniach i książkach, jak Łódź i inne miasta czy Pracować żeby żyć, żyć żeby pracować.
Same wywiady spoczywają wciąż uporządkowane w katalogach archiwum Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UŁ, które z kolei mieści się w olbrzymim gmachu Wydziału Fizyki przy ulicy Pomorskiej (chociaż ponoć niedługo przeprowadzka*). Każdy wywiad z numerem, opisem, metryczką.

Te „suche” badawcze materiały dają dziś jedyną możliwość wydobycia pojedynczych głosów dawno już nieżyjących robotnic. Zwyczaje weselne i pogrzebowe zakorzenione jeszcze w kulturze ludowej, rytuały codzienności, pranie, zalewajka, imieniny, majówki, chrzciny noworodków, śmierci noworodków, jednoizbowe zawilgocone mieszkania, obie wojny z perspektywy fabryki i kopania rowów, Grohmany i Scheiblery, strajki.

Przytłaczający ogrom szczegółów, które będę przemielać jeszcze wiele dni. Zostawię Was więc z fragmentem opowieści pani Walerii, jednej z niewielu bardziej rozbudowanych historii w zbiorze, spisanej w roku 1969.

Waleria urodziła się w 1902 roku. Skończyła 3 klasy szkoły powszechnej, naukę przerwał wybuch I wojny światowej. W międzywojniu pracowała w zgrzeblarni, wielokrotnie zaangażowana była wtedy w strajki robotnicze i zapewne w niejednym pochodzie 1-majowym szła przez Łódź śpiewając rytmicznie „Czerwony sztandar”. Nie kochała męża, wyswatali ją rodzice. Miała siedmioro dzieci, z których przeżyło tylko dwoje. Ambiwalentnie oceniała czasy powojenne.

Jestem członkiem partii, ale lampka pali się u mnie przed obrazem. Chrystus był pierwszy komunista, a czerwoną chorągiewką zmartwychwstał. Co miał to biednym rozdał. Na Wielkanoc czy Boże Narodzenie idę do kościoła. Jestem religijna i wierząca, ale nie jestem modlącą ciotą. Bez Boga ani do proga. Jest na świecie coś, co rządzi wszystkim. Młodzież może dlatego jest gorsza teraz, że nie wierzy. Młodzież nie wierzy w Boga, w ludzi, w nic. Nikogo i niczego nie szanują. (…) Podobają mi się niewierzący, ale tacy co nie bluźnią. Nie uważam takich co bluźnią. Byt polepszył się dla wszystkich. Inaczej ludzie żyją, są lepiej ubrani, lepiej zjedzą. Mnie najwięcej serce boli o tę młodzież. Chciałabym, żeby młodzież się naprawiła, żeby mieli trochę serca i czułości dla innych.

 

 

Archiwum Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej UŁ. Dużo papieru i trochę kurzu.

 

* Archiwum razem z całym instytutem znajduje się obecnie w gmachu mieszczącym do niedawna rektorat UŁ, wejście od ul. Lindleya 3.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s