odszedł Józef Kłosiński

Centralne Muzeum Włókiennictwa podało smutną wiadomość, że 4 listopada zmarł pan Józef Kłosiński, starszy mistrz włókiennictwa, szczególnie zasłużony w rekonstruowaniu realiów fabrycznych w łódzkich muzeach. Jego wspomnienia o pracy w przemyśle włókienniczym zostały nagrane podczas projektu „Opowieści z Miasta Włókniarek” i są dostępne w Cyfrowym Archiwum Łodzian Miastograf.pl (tutaj).

Pracowniczki i pracownicy CMW napisali:

Są w naszym życiu osoby, do których cisza i bezruch po prostu nie pasują. W takich przypadkach, nawet gdy zabraknie ich wśród nas, ich obecność w opowieściach, uczuciach i wspomnieniach ludzi jest żywa i pełna iskry. Wczoraj odszedł od nas Pan Józef Kłosiński, starszy mistrz, który stworzył od podstaw wystawę „Rekonstrukcja tkalni z przełomu XIX/XX wieku. Prezentacja maszyn w ruchu”. Nie tylko gromadził eksponaty, na których znał się jak nikt inny, ale także składał je, konserwował, przywracał je do życia pełnego ruchu. Wiedział o nich niemal wszystko. Nie tylko dlatego, że z wykształcenia był technikiem włókiennikiem, ale przede wszystkim dlatego, że przez 25 lat pracował na nich w pabianickim Pamoteksie. Zaczynał tam jako tkacz, natomiast kończył jako mistrz zmianowy.

Swoją wiedzę wykorzystywał w Centralnym Muzeum Włókiennictwa. Jego pasję i niezwykły dar opowiadania doceniali nie tylko znawcy tematu (odebrał m.in. Medal „Pro Publico Bono” wręczany przez Towarzystwo Przyjaciół Łodzi), ale przede wszystkim zwiedzający wystawę. Wśród ich opinii słychać powtarzający się jak refren głos: fascynujące opowieści, fachowa wiedza, czekamy na więcej…

Kim był dla nas, kolegów i koleżanek z CMWŁ? Wspaniałym opowiadaczem historii, kimś bliskim i przyjaznym jak członek rodziny, jak dziadek, który ma zawsze dobre słowo i czas, nawet dla niesfornych dzieci. Będzie nam go bardzo brakować. (źródło)

(Fot. Krzysztof Jarczewski)

łódzkie Mojry w Wiedniu

Aleja Włókniarek znów w odsłonie teatralnej. Dzięki Agnieszce Salamon, polskiej aktorce i reżyserce od prawie 20 lat zamieszkałej w Wiedniu, opowieści z książki trafiły na austriacką scenę offową (choć w praktyce na podłogę w warsztacie sitodruku) w ramach festiwalu Wienwoche „Bitches&Witches”.

Performans teatralny The Spinnerinnen zagrano trzy razy (15, 17 i 18 września 2019). Po każdym spektaklu do rozmowy z publicznością o Łodzi, włókniarkach i obecnej sytuacji kobiet w Polsce siadałam razem z reżyserką oraz Agatą Kobylińską, wnuczką włókniarki, aktywistką i kandydatką w najbliższych wyborach do parlamentu III RP.

Poniżej na zdjęciu cała ekipa spektaklu. Od lewej u góry: Johny Mhanna (gra aktorska), Stephka Klaura (współpraca artystyczna), Caterina Pfeffer (asystentka reżyserki), dalej od prawej na dole Claudia Heu (gra aktorska, współpraca dramaturgiczna), Aleksandra Cwen (gra aktorska), Agnieszka Salamon (koncept, reżyseria, adaptacja sceniczna), Marta Madejska (autorka książki w fartuszku), Agata Kobylińska. Tłumaczenie na język niemiecki fragmentów Alei Włókniarek wykorzystanych w przedstawieniu wykonał Maciej Salamon.

Trzy mojry w interpretacji wiedeńskich aktorek były dużo bardziej zabawnymi i przewrotnymi istotami niż ich metaforyczny pierwowzór z książki.

„Wielki ruch, wielki handel… wielka cisza”

POLTEX, POLMERINO, UNIONTEX, NORBELANA, ESKIMO… to tylko niektóre nazwy łódzkich fabryk włókienniczych funkcjonujących w czasach PRL, dziś już nieistniejących. Stowarzyszenie Topografie rozpoczyna realizację projektu “Wielki ruch, wielki handel… wielka cisza”, którego celem jest przypomnienie i utrwalenie historii największych Zakładów Pracy w powojennej Łodzi.

Poszukujemy pracowników i pracownic łódzkich zakładów przemysłowych, którzy chcieliby opowiedzieć nam swoje historie.

Fot. Kosma Chodurek, miejsce po dawnej fabryce Norbelana

Ostatnie 70 lat historii łódzkiego przemysłu jest białą plamą w świadomości młodszych pokoleń – także naszej. Brak jest współczesnych historycznych opracowań. Jako pierwsi to zmienimy, prezentując na specjalnie dedykowanej projektowi stronie internetowej efekt kilkumiesięcznej pracy zespołu, który przeanalizuje dostępne dokumenty, prasę, historie mówione oraz inne archiwalia. Już dzisiaj wiemy, że wiele informacji zostało utraconych bezpowrotnie. Dlatego tak ważne są relacje świadków historii, które pozwolą uzupełnić i wzbogacić opowieść o łódzkim przemyśle w czasach PRL i okresie jego likwidacji. Zebrane informacje będą upowszechniane dzięki wykładom i spacerom z przewodnikami oraz byłymi pracownikami i pracowniczkami fabryk.

Ponad 20 lat od upadku wielkich zakładów pracy pamięć o nich stopniowo zanika, w ich miejscu pojawiają się biurowce, osiedla mieszkaniowe, centra handlowe, a czasami po prostu pustka. Chcemy utrwalić głos ostatniego pokolenia pamiętającego specyfikę pracy w fabrykach, relacje między pracownikami i pracowniczkami, kulturę późnego PRL i szczególnie trudny dla Łodzi proces transformacji ustrojowo-gospodarczej.

W odróżnieniu od głosów górników ze Śląska, stoczniowców z Gdańska czy robotników warszawskiego Ursusa, głos łódzkich włókniarek i włókniarzy, tworzących do niedawna drugie największe miasto i największy ośrodek przemysłu tekstylnego w Polsce, nie został jeszcze wystarczająco utrwalony. Ich miejsca pracy wpływały na pojedyncze życiorysy, ale też na kulturę i atmosferę całego miasta. Chcemy przypomnieć o ich wartości dla historii Łodzi.

Kontakty z osobami, które chciałyby opowiedzieć o życiu i pracy w Łodzi w czasach PRL gromadzi Ewelina Kurkowska – tel.: 572-711-709, e-mail: e.kurkowska@gmail.com 

W szczególności chcielibyśmy posłuchać historii byłych pracowników następujących zakładów:

– POLTEX
– Polmerino
– Uniontex
– Norbelana
– Eskimo
– Fabryka Biedermana/Harnam (Rena Kord)
– WIMA
– Zakłady Przemysłu Wełnianego im 9 Maja
– Zakłady Przemysłu Wełnianego im. Ludwika Waryńskiego „LODEX”
– Państwowe przedsiębiorstwo dziewiarskie „Olimpia”
– Zakłady Przemysłu Bawełnianego im. S. Dubois „Polino”
– Państwowe Zakłady Przemysłu Dziewiarskiego nr 1. FEMINA
– Bistona
– Zakłady Przemysłu Konfekcyjnego Teofilów
– VERA
– Skogar
– Zakłady gumowe Stomil
– JOTES Zak. im. Strzelczyka
– Państwowe Zjednoczone Zakłady Przemysłu Pończoszniczego nr 1 (później zakłady „Iwona”)
– Zakłady Przemysłu Dziewiarskiego im. Pawła Findera (Pafino)
– Próchnik

Projekt został dofinansowany z Programu Patriotyzm Jutra Muzeum Historii Polski oraz Programu Wkładów Własnych – Urzędu Miasta Łodzi.
Zdjęcie: Kosma Chodurek, http://totylkozdjecie.pl Miejsce w którym działała Fabryka Norbelana.

Więcej na stronie www.miastograf.pl/blog 

Czytaj dalej

imienia Łódzkich Włókniarek…

7 czerwca oficjalnie otrzymała swoją nową nazwę Szkoła Podstawowa nr 206 im. Łódzkich Włókniarek w Łodzi. Włókniarki zwyciężyły w ogólnoszkolnym głosowaniu z Wandą Rutkiewicz i Andrzejem Wajdą (link do artykułu w Dzienniku Łódzkim tutaj). Kilka miesięcy wcześniej, w marcu, imię Łódzkich Włókniarek otrzymała także Duża Sala Obrad Rady Miejskiej Łodzi (natomiast w Małej Sali Obrad w szeregu portretów obywateli zasłużonych dla miasta do niedawna jeszcze nie było ani jednej kobiety).

Fot. Muzeum Fabryki

nie tylko włókniarki – teksty

Nie piszę ostatnio zbyt wiele, ale dzięki zaproszeniom od redakcji pisma „Widok. Teorie i praktyki kultury wizualnej” oraz kwartalnika „Herito. Dziedzictwo, kultura, współczesność” udało mi się zrobić dwie większe wycieczki poza temat włókiennictwa.

W numerze 20/2018 „Widoku” („Odmuzealnienie”) miałam okazję zgłębić kawałek historii najsłynniejszych polskich traktorów i skomentować kreacyjny film dokumentalny „Symfonia Fabryki Ursus” w reżyserii Jaśminy Wójcik i Igora Stokfiszewskiego. Tekst „Symfonia z resztek” w całości dostępny jest tutaj.

 

Z kolei w numerze 19/2019 „Herito” („Kobiety Europy Środkowej”) w znakomitym towarzystwie znalazł się mój tekst o Marii Przedborskiej, poetce z inspekcji pracy. Jej historia nie dawała mi spokoju od bardzo dawna i  mam nadzieję, że tym samym spłaciłam symboliczny dług zaciągnięty przy pisaniu środkowych rozdziałów „Alei Włókniarek” (tekst dostępny tylko w papierze, w razie czego piszcie bezpośrednio do mnie).

„Włókniarki” w teatrze

W marcu, w ramach Dotknij Teatru stworzono pierwsze wystawienie sceniczne głosów, które udało mi się zebrać w książce. Wciąż jeszcze to doświadczenie w sobie przetwarzam w trybie lekkiego mętliku, ale mam nadzieję, że dało to do myślenia (i czucia) wszystkim osobom, które niechętnie wertowały piosenki ludowe i wiersze na stronach książki reportażowej. W aranżacjach rockowych wybrzmiewają one mocno i dobrze. Adaptację „Alei Włókniarek”, podobnie jak wszystkie aranżacje muzyczne przygotował reżyser spektaklu, Tomasz Man. „Włókniarki” powrócą na deski teatru jesienią. 

Czytaj dalej

drugie wydanie „Alei Włókniarek” i errata

Tuż przed Dniem Kobiet, 6 marca 2019 r. wyszło drugie wydanie „Alei Włókniarek”. Od pierwszego wydania różni je miękka okładka oraz errata drobnych, ale czasem dotkliwych błędów, które – niestety – razem z radaktorkami i redaktorami przepuściliśmy, zapewne z przemęczenia. I tak okazało się między innymi, że w pierwszej wersji w bibliografii nazwisko Gauza stało się Gałzą, a w drugim rozdziale Łódź wylądowała na wschodzie II Rzeczpospolitej. W zakończeniu zaś rok 2017 wylądował w XX wieku.

Za wszelkie błędy najmocniej przepraszam w imieniu swoim i Redakcji, mam nadzieję, że to nie zmniejszy Waszej chęci do przeczytania książki.