O książce

Aleja Włókniarek, Marta Madejska, Wydawnictwo Czarne (do nabycia tutaj).
I wydanie – sierpień 2018
II wydanie – marzec 2019

Książka uznana została za najlepszą książkę o Łodzi roku 2018 w ramach 27. edycji Nagrody Złoty Ekslibris przyznawanej przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi.

Robotnice były obecne w fabrykach Łodzi od XIX wieku, od początku działania przemysłu włókienniczego. Przybywały nieraz ze wsi, w ucieczce od bezrolnej nędzy, w poszukiwaniu zarobku i niezależności. W przestrzeni symbolicznej zaczęły być zauważane (co nie znaczy, że słyszane) dopiero w okresie PRL, kiedy honorowano przodownice pracy, a w propagandowych kronikach filmowych relacjonowano wydajność przemysłu wykuwaną wśród przędzalniczego pyłu i huku maszyn. Jednak nowopowstałą w latach 70. arterię łódzką nazwano aleją Włókniarzy. Mimo, że kobiety stanowiły większość w załogach robotniczych, a w języku potocznym tę grupę zawodową opisywało się żeńsko – prządki, dziewiarki, tkaczki. Włókniarki.

Od początku wielkoprzemysłowej Łodzi miliony robotnic pracowicie wywalczało godność codziennego życia i lepszą przyszłość dla kolejnych pokoleń.

Po 1989 roku przemysł państwowy zlikwidowano, a bezrobotne kobiety masowo zasiliły szarą strefę. Ówczesna atmosfera kulturowa i tworzone wtedy teorie społeczne całkowicie unieważniły historię robotniczą, uznaną za „reżimowy relikt”. Nagle robotnicza przeszłość okazywała się czymś, czego „należy” się wstydzić.

Włókniarki, zaangażowane w ratowanie załamujących się rodzin, nie walczyły o swoje prawa na szeroką skalę. Pozostały milczącymi i niewidocznymi menadżerkami kryzysu. Jako kobiety-robotnice zniknęły ze świadomości społecznej do tego stopnia, że niektórzy lokalni publicyści w latach dwutysięcznych zaczęli postulować radykalne odcięcie się od „włókienniczej przeszłości”, zupełnie nie biorąc pod uwagę, że prawie każdy, kto pochodzi z Łodzi, miał wśród rodziny czy znajomych robotnice, a byłe włókniarki wciąż stanowią dużą część mieszkanek Łodzi.

Chciałabym opowiedzieć ich przemilczaną historię, możliwie często oddając głos im samym. Próbuję wydobyć z archiwów głosy tych, które już odeszły i namówić do opowieści te, które wciąż jeszcze są pośród nas.

To, jak możemy dzisiaj żyć, zawdzięczamy nie tylko aktywnie walczącym emancypantkom, ale też masom kobiet, które odważnie sięgały po kolejne prawa i edukację, wykorzystywały wszystkie możliwości w ramach – lub poza ramami – działania kolejnych systemów ustrojowych, zarządzały domami na zapleczu wojen, kryzysów, masowych ruchów społecznych i politycznych przełomów. Spójrzmy na Historię z ich perspektywy.

*

Idea długu nierozerwalnie wiąże się z ideą dziedzictwa. Jesteśmy dłużni wobec tych, którzy nas poprzedzali w tym, czym jesteśmy. Obowiązek pamiętania nie ogranicza się do pilnowania materialnego śladu, pisemnego czy innego, minionych faktów, lecz podtrzymuje poczucie bycia zobowiązanym względem innych, o których dalej powiemy, że ich już nie ma, choć byli. Spłacanie długu, lecz zarazem – powiedzielibyśmy – inwentaryzacja spadku.
Paul Ricoeur

Że możecie same po ulicach chodzić, koleją jeździć, o czem chcecie, o rozumnych książkach, czy nierozumnych plotkach w towarzystwie możecie rozmawiać, wszystko to winnyście pierwszym rodownicom, co wśród szyderstw i wydziwiań drogę utorowały.
Narcyza Żmichowska

*

O mnie:
Urodziłam się w 1987 r. w Warszawie, wychowałam w Bytowie, od 2006 r. mieszkam w Łodzi, gdzie skończyłam kulturoznawstwo na UŁ i związałam się Stowarzyszeniem Topografie oraz Łódzką Gazetą Społeczną „Miasto Ł”.  Pracowałam przy projektach edukacyjnych i akademickich, przy chałturach kulturalnych, transkrypcjach i sezonowym zbiorze owoców. Miałam okazję skoordynować kilka zacnych inicjatyw społecznych i kongresów, ale w ostatnich latach byłam przede wszystkim analogową wyszukiwarką, badaczką (ślepych plamek) pamięci i historii, panią z muzeum oraz dziennikarką obywatelską. Zainteresowanie włókniarkami było dla mnie oczywistą konsekwencją poznawania historii Łodzi. Bardzo lubię to miasto. Bardzo nie lubię pisać swoich biogramów.

Marta Madejska i Złoty Exlibris, fot. Agnieszka Pindera

Marta Madejska i Złoty Exlibris, fot. Agnieszka Pindera

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s