mikroporadnik rocznicowy – jak pracować z martwymi kobietami

Od kilku lat zmagam się (nie ja jedna) z tym, jak uwzględniać historię kobiet w szerszym kontekście – politycznym, gospodarczym, społecznym, wszelakim. Nie tylko jak jej poszukiwać, ale jak ją w ogóle dostrzegać. Nazywam to we własnym słowniku „pracą z martwymi kobietami” – takimi, których już nie spotkam „w terenie” i które już nic mi nie opowiedzą w wywiadzie. Chociaż wypracowywane na to metody są ogólnie przydatne w badaniu wszelkich tematów, nawet takich w których występowali wyłącznie mężczyźni, jak na przykład górnictwo, albo frontowe doświadczenie I wojny światowej… A nie, chwila, przecież tam też były kobiety…

Poniżej mikroprzewodnik dla początkujących w „pracy z martwymi kobietami” tworzony na bazie doświadczeń i intuicji. Chętnie przyjmę do niego wszelkie uwagi i uzupełnienia.

1. Zdystansuj się. Nie przestaniesz odczuwać ludzkich emocji, sympatii i antypatii, ale to jest pierwsza z sensowych rad dla wszystkich, którzy chcą pracować z przeszłością w sytuacji społecznej, w której stała się ona przedmiotem bardzo rozognionej walki.

2. Zakreśl sobie pole, o którym ma być Twoja praca. Zwróć uwagę, gdzie i w jakich rolach występują w nim mężczyźni, a w jakiej kobiety. Wykonaj ćwiczenie: spójrz na całość pola z perspektywy różnych pozycji i ról męskich a potem różnych żeńskich (możesz dodawać do tego kolejne filtry – klasy społecznej, wykształcenia, narodowości, etniczności, religii). Czy/m się różnią? Czy to jest ciekawe? Czy pozwala nam więcej zrozumieć?

Obraz z XV wieku. Roman des Girart von Roussillon, Cod. 2449, f. 167v, Flemish, 1447, Österreichishe Nationalbibliothek, Wiedeń.

3. Zauważ precedens, a więc to co nie mieści się w statystycznych większościach, które sprawiają, że potem tak łatwo generalizujemy i odbieramy znaczenie czyjemuś pojedynczemu doświadczeniu. Wykonaj ćwiczenie: spójrz na całość pola z perspektywy precedensu. Czy to jest ciekawe? Czy pozwala nam więcej zrozumieć?

Ochotnicza Legia Kobiet, Lwów 1918-1919, ilustracja z rozdziału „Kobiety w przebraniu” książki „Nekroperformans. Kulturowa rekonstrukcja teatru Wielkiej Wojny” Doroty Sajewskiej.


4. Wyjdź poza swoją dziedzinę.
Od lat pogłębia się specjalizacja, sektory zamieniają się w bańki. Jakakolwiek jest Twoja dziedzina, istnieje szansa, że w najbardziej niespodziewanych i odległych zakątkach badawczych, ktoś zajmuje się ze swojej perspektywy tym samym tematem. To może być bardzo ciekawe. Nawet jeśli będzie to polegało na chaotycznym googlaniu i pytaniu znajomych przez kilka tygodni – spróbuj. Jeśli znasz języki obce – sprawdź też czy Twojego tematu nie badają osoby z zagranicy, bo czasem temat jest bardziej niszowy na swoim miejscu niż w eksporcie.

Prządki, Bombaj, około 1942 r. Źródło: Wikicommons

5. Spójrz z zaplecza. Zauważ to, czego nie ma. Jeżeli w danym temacie i w danym okresie to wykształceni mężczyźni z określonych warstw społecznych w zdecydowanej większości wytwarzali „sztukę i dokumentację” łatwo dać się poprowadzić (czy raczej zwodzić) wyznaczoną przez materiały ścieżką. Do tego, jeżeli materiały, z których korzystasz to zaledwie okruchy ze zbiorów, które przetrwały zawieruchy wojenne i czystki polityczne, to łatwo wysnuć nazbyt pochopne wnioski. W Polsce ostatnia taka czystka archiwalna miała miejsce całkiem niedawno, bo w latach 90., kiedy nikt nie przykładał uwagi i znaczenia do dokumentów po prywatyzowanych/zmienianych/likwidowanych instytucjach, wydawnictwach i zakładach pracy. Nie piszę o scenach palenia teczek, niczym z „Psów” Pasikowskiego (choć zbierałam również relacje o takich procederach), tylko o zwykłym zaniechaniu.

Plakat planu 6-letniego. Źródło: Muzeum Tradycji Niepodległościowych.

6. Wykonaj/zleć kwerendę archiwalną. Mimo wszystko. Archiwa są wciąż aktualizowane, porządkowane, włączane są w nie nowe zbiory, stare zbiory są digitalizowane, a więc dostępne nawet z domu. W ostatnich latach intensywnie zaczęły też powstawać archiwa społeczne. Niektórzy mówią wręcz, że mamy do czynienia ze zwrotem archiwistycznym. Masz podstawy sądzić, że znajdziesz coś, czego nie znaleźli poprzednicy/czki poszukujący danego tematu. Nawet jeśli masz czas najwyżej na pobieżny przegląd katalogu dostępnych zasobów – spróbuj. Jedna pocztówka odnaleziona w Bibliotece Narodowej, albo list w regionalnym cyfrowym archiwum może zmienić wszystkie Twoje wyjściowe założenia. Dla mnie przełomowe okazały się archiwa etnologii UŁ i przechowane tam spisane wywiady i biografie robotnicze – chaotyczne, fragmentaryczne, czasem niezrozumiałe, bezcenne.

Maszynopis z Archiwum Instytutu Etnologii i Antropologii Kulturowej Uniwersytetu Łódzkiego.

7. Przygotuj się na konieczność pokazania tego, czego nie ma. Na pokazanie braku, bezgłosu, przemilczenia. Nieobecność też jest znacząca. Czasami nie znajdziesz nic poza jakimiś powidokami, przypisami na marginesie, strzępkami wspomnień i zamglonej postaci na czwartym planie fotografii. To już wyzwanie dla kreatywności. To będzie zupełnie inna gimnastyka w zależności od tego, czy tworzysz wystawę, reportaż, film, książkę itd., co nie zmienia faktu, że warto szukać inspiracji wszędzie, gdzie tylko się da.

 

 

Wszystkiego najlepszego z okazji stulecia praw wyborczych obywatelek Polski!

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s