Maria Przedborska – kolejne poszlaki w śledztwie

Wiadomo więcej, znacznie więcej, o Marii Przedborskiej niż opisałam w lutym (tutaj). Jednocześnie jeszcze więcej jest sprzeczności i wciąż wiele niewiadomych.

Ten tekst chciałam wrzucić zaraz po dokonaniu Wielkiego Odkrycia, ale niełatwo być reporterką z archiwów. To wszystko przypomina archeologię, albo detektywistykę (taką realną, nie filmową) – zajęcia opierające się głównie na szukaniu i czekaniu (czekaniu, czekaniu, czekaniu), a do tego jeszcze wypełnianiu rewersów. Na kilkadziesiąt lub kilkaset przeszperanych stron, przypada jedno odkrycie. Potem wracam do domu i szybko zrzucam zdjęcia materiałów, żeby nigdzie nie zginęły. Potem ruchem konika szachowego przesuwam się kilka dekad do przodu, tonę w innych materiałach i nie wystarcza już sił na raportowanie na bieżąco. Właśnie dlatego na blogu wciąż trwa międzywojnie, chociaż w realu szlajam się gdzieś pomiędzy PRL-em a transformacją ustrojową.

Po napisaniu pierwszego tekstu z wierszami Przedborskiej dość szybko odkryłam, że jakieś materiały na jej temat są w zbiorach po Eugeniuszu Ajnenkielu w Archiwum Państwowym w Łodzi, tylko trudno mi było ostatnio wyrwać trochę czasu na wizytę w oddziale APŁ przy al. Kościuszki. Chyba każdy badacz i badaczka łódzkiej kultury robotniczej co najmniej raz w życiu kieruje ciepłe uczucia w stronę nieboszczyka Ajnenkiela, syna szewskiego, polityka, historyka ruchu robotniczego. To był taki dzień, kiedy i ja pomyślałam ku niemu: „Stary, na ciebie zawsze można liczyć”.

Z namaszczeniem odwiązałam teczkę, otworzyłam i zobaczyłam całkowicie pustą kartę ewidencji użytkowników. Spytałam pracownika archiwum, czy ktoś wcześniej z tego korzystał (może się nie wpisał, może poprzednia karta ewidencji zaginęła?). Nie. Teczka trafiła do archiwum w latach 90. do obiegu dla użytkowników weszła w roku 2001. Nikt przede mną jej nie szukał (oburzenie, wzruszenie, rozedrganie, nagle obudzony instynkt odkrywcy).

Okazuje się, że Ajnenkiel poznał Przedborską osobiście w latach 30. w Łodzi, kiedy prowadziła inspekcyjno-dziennikarska kampanię przeciwko wyzyskowi i wykorzystywaniu seksualnemu robotnic. Opisuje ją dość szczegółowo – widać, że zrobiła na nim wrażenie. Okazuje się, że pracowała w Inspekcji Pracy od 1926 r., wcześniej jako nauczycielka, a jeszcze wcześniej studiowała nie tylko na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale być może też w Szwajcarii. Ajnenkiel spotkał ją po raz kolejny podczas II wojny światowej w Krakowie, gdzie wysiedlono wiele osób z łódzkiej inteligencji. Później Maria za rodziną swojej siostry powędrowała do getta warszawskiego.

Wygląda na to, że Ajnenkiel od 1949 r. przygotowywał się do wydania opracowania o Przedborskiej, być może tomiku wierszy ze wstępem. Cała teczka zawiera jej skrótową biografię, nekrolog doktora Ludwika Przedborskiego – ojca Marii, wnioski z rozmów z jej znajomymi i przyjaciółmi przeprowadzonymi już po wojnie, trochę notatek ze statystykami z międzywojnia, artykuły prasowe, cały cykl „Wśród kominów Łodzi” i kilka wierszy biograficznych, które samozwańczy kronikarz wypisał z zeszytów pożyczonych od przyjaciela Przedborskiej.

Wuj czy stryj mego dziadka został powieszony
na gałęzi, w swym długim żydowskim chałacie,
przez Moskali – nie wydał, z jakiej przyszli strony
powstańcy. Kochał Polskę w jej krwi majestacie.

Lata szkolne. Dostałam od kogoś wzbroniony
tom wierszy Krasińskiego. „Tamten”… W poemacie
zakochałam się… Sybir… i męczeńskie zgony…
Kochałam Polskę w łez Jej cichym majestacie.

Pokój. Wstrząs! Na warszawskim ratuszu czerwony
sztandar. – „Proletariacką dłoń daj siostro, bracie!
Po prawa swe sięgają nędzarzy miliony!”
Kochałam Polskę w prac Jej twórczych majestacie

Zbir w „gazrurkę”, kastety i nóż uzbrojony,
pismak jadem ziejący w swej brukowej szmacie
kraczą – „Precz z Polski!” – czarne nad padliną wrony.
Nienawidzę tej Polski – – – W żydowskim chałacie został
stryj mego dziada
w nocy powieszony
przez Moskali. I Polska w swej żałobnej szacie
stanęła przy nim łkając  – „Oplwany, wzgardzony
synu mój!”… Łza jej płonie dziś w żółtej mej łacie…

Zbir z „gazrurką” i pismak odnoszą się do fali antysemityzmu w II RP, o której nigdzie wcześniej otwarcie nie pisała. „Żółta łata”, czyli żółta gwiazda Dawida, to oznakowanie, do którego noszenia zmuszeni zostali Żydzi na terenach okupowanych i wcielonych do Rzeszy.

Jest już pewne, że Felicja Maria Przedborska zginęła podczas wojny – w getcie lub tuż po wydostaniu się z niego.

Większość z tego, co Ajnenkiel znalazł w ręcznie zapisanych zeszytach uznał prawdopodobnie za nazbyt intymne i uszanował, że pisane było tylko dla jednego odbiorcy (w wierszach, których nikt nie przeczyta / prócz Ciebie, wszystko się mieści / co wobec innych pełnią swej treści / milczy…). Poczułam pewną ulgę, że nie przepisał tych wierszy i nie muszę się zastanawiać, czy je upublicznić, a jednocześnie pojawiła się myśl – czy one są jeszcze do odszukania? Na razie można uznać je za zaginione, bo adresat i właściciel zeszytów – inżynier Wacław Wyrzykowski – zmarł w latach 50.

Od lutego cały czas ktoś do mnie pisze, albo łapie przy okazji, żeby porozmawiać o wierszach Przedborskiej. Pewnie wreszcie połączymy siły i wydamy publikację dzieł zebranych poetki z inspekcji pracy. Na razie możecie posłuchać wiersza Jej życie (cykl „Wśród kominów Łodzi”) w aranżacji Oli Kozioł na wystawie w Centralnym Muzeum Włókiennictwa („Efekt ostateczny. Magazyn wzorów uszytych”, do 10 września 2017 r.), a poniżej jeszcze jeden niepublikowany fragment ocalony przez Ajnenkiela.

Pogodną rezygnacją kończę ten wierszy tomik,
jesteśmy biedni, słabi, wśród świateł niewidomi,
jesteśmy wyczerpani przebytą życia drogą –
bądźmy więc przyjaciółmi przed mocą jego wrogą!

Niech wiersze te, choć smutne, przyniosą Tobie w darze
to tylko, co im serce moje obwieścić każe,
niech łzy ich spłyną miękką, najczulszą słów pieszczotą
otulą Cię, osnują, obejmą, oplotą!

Miłością i wdzięcznością zamykam dziś ten tomik,
jesteśmy biedni, słabi, wśród świateł niewidomi,
jesteśmy wyczerpani przebytą życia drogą –
bądźmy więc przyjaciółmi przed mocą jego wrogą!

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Maria Przedborska – kolejne poszlaki w śledztwie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s