rocznica

Jest 28 listopada 2016 roku. Dziś mija 98 lat odkąd kobiety w Polsce uzyskały czynne i bierne prawo wyborcze w roku 1918. Najmłodsza z moich prababek, Stanisława, babcia Stasia, miała wtedy dwa lata i była pierwszą z kobiet w rodzinie, która w dorosłość wchodziła już z prawem politycznego głosu. Zawsze, kiedy o tym myślę, ogarnia mnie szczególne wzruszenie, bo choć ledwie ją pamiętam, to nasze biografie miały jeszcze szanse się skrzyżować. Matka matki mojej matki umarła kiedy miałam kilka lat.

Prawo do głosu i czynnego udziału w życiu politycznym ma mocne znaczenie symboliczne, choć jego brak był „tylko” jednym z wielu elementów kagańca, z którego kobiety musiały się wyzwolić. Niemal do początku XX wieku dla kobiet na ziemiach polskich zamknięte były uniwersytety, nie przyjmowały ich cechy rzemieślnicze, żeńskie szkoły średnie nie wydawały dyplomów, które dawałyby jakiekolwiek podstawy zawodowe. W rodzinach uboższych, które stać było na edukację tylko jednego z wielu dzieci (jeżeli w ogóle jakiegoś) – tradycyjnie nie była to dziewczynka. W podstawowych zawodach przemysłu włókienniczego, w przędzalniach, tkalniach, gremplarniach, które otworzyły się dla kobiet, bo nie wymagały wcześniejszego wykształcenia (przyuczenie już przy maszynie) za te same funkcję otrzymywały wynagrodzenie niższe niż mężczyźni, początkowo nawet tylko 1/3 ich pensji (w pełni zakazał tego procederu dopiero traktat wersalski z 1919 r., ale istniały inne sposoby utrwalenia nierówności).

Z życia publicznego były wykluczone, w życiu prywatnym nie było lepiej. Sytuacja różniła się w zależności od zaboru. W Królestwie Polskim (zabór rosyjski) kobieta traciła szereg praw cywilnych razem z zamążpójściem. Kobieta zamężna aby podjąć pracę potrzebowała zgody męża i to mąż według prawa miał decydować o  zarobionych przez nią pieniądzach oraz całym wspólnym majątku. Mężatka nie miała prawa żyć i mieszkać w innym miejscu niż jej mąż, niezamężna nie mogła dochodzić praw czy uznania ojcostwa w imieniu swojego nieślubnego dziecka (jeszcze w międzywojniu nie udało się skutecznie zmienić tych ram prawnych), w sprawach rodzicielskich ostateczny głos decyzyjny posiadał ojciec. To właściwie tylko zarys długiej listy. Dzisiejsze nierówności mają bardzo głębokie korzenie.

Jakoś tak niewiele mamy naprawdę radosnych rocznic w naszym kraju. Ta dzisiejsza jest znakomita do fetowania i wspominania naszych przodkiń*. Życzę Wam wszystkiego najlepszego i najsprawiedliwszego. Całej pensji, połowy władzy, pełni praw.

Przy okazji polecam: artykuł z WP, Jak Polki wywalczyły prawa wyborcze (TUTAJ), bezpłatną, cyfrową reedycję Sprawy kobiecej Pauliny Kuczalskiej-Reinschmit w Bibliotece Razem (TUTAJ), krótką publikację UŁ Emancypantki, włókniarki i ciche bohaterki. Znikające kobiety, czyli białe plamy naszej historii (TUTAJ) oraz krótkometrażową animację Fundacji Feminoteka:

*Słowo „przodkini” we wszystkich odmianach jest od dawien dawna poprawną częścią języka polskiego. Większość edytorów tekstu podkreśli Wam je na czerwono, jako niepoprawne. Kliknijcie prawym przyciskiem myszy i ‚dodajcie do słownika’.

 

 

Jedna uwaga do wpisu “rocznica

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s