reportaż: Zygmunt Waliński, “WIMA”

„Miesięcznik Literacki”, 1930

 

1.

220 000 wrzecion. |
1500 warsztatów tkackich. |
2 turbogeneratory, po 10 000 kilowatów każdy. |
Dzienne zużycie węgla 30 wagonów. |
Kolejka elektryczna. |
Odlewnia. |
Gazownia – 1 500 metrów sześciennych gazu dziennie. |
Kotłownia. |
10 000 robotników. |
Bielnik, farbiarnia, drukarnia, wykończalnia, składalnia. |
Dzienną produkcją przędzy 5 razy ziemię opasać można. |
Płótnem – wyścielić drogę z Łodzi do Warszawy. |
14 milionów zysku. |
800 urzędników. |
3000 maszyn do pisania zajadle terkoczących. |
Najnowsze aparaty. |
Olbrzymie laboratoria. |
Najmniejsza czynność wyznaczana dokładnie stoperem.|

R a c j o n a l i z a c j a.

Biura kalkulacyjne obliczają oszczędność jednej dziesiątej, jednej setnej, jednej tysięcznej sekundy. |
Warczące armie maszyn do liczenia. |
Sprężysta organizacja. Pierwszorzędni ekonomiści. |
Oto: |
Lśniący, precyzyjny aparat wyzysku. |
“Wima!” |

2.

10 000 ludzi dwukrotnie na dobę przekracza bramy fabryczne. |
Wchodzą swobodnie, wychodząc podlegają rewizji. |
Rewidenci rewidują mężczyzn, rewidentki – kobiety. |
Palce mają giętkie – długie. |
Oczy psów dbających o pańską własność. |
Czuwa nad nimi policja fabryczna. |
Same chłopy na schwał, w strażackich kaskach. |
Broni nie noszą. Mają mocne pięści. |
Wychodzący gorączkowo myszkują po własnych kieszeniach. |
Trzeba być ostrożnym. |
Kawałek szpargału, ćwiartka papieru wartości 10 groszy – wystarczające powody zwolnienia. |
Prócz stempla – sprawa w sądzie. |
10 000 robotników, z których każdy wyniósłby dziennie ćwiartkę papieru za 5 groszy – 15 000 złotych miesięcznie. |

3.

150 wypadków dziennie. |
2 karetki pogotowia ustawicznie czynne. |
Dwóch felczerów poradzić sobie nie może. |
Ambulatorium zużywa 1,5 litra jodyny, kilogram maści bornej, 3 kg waty, 200 metrów bandażu dziennie. |
78 aut rozwozi gotowy towar. |
Bela surowej bawełny w ciągu 15 minut zamienia się na etaminę, medapolam, zefir, satynę. |
25 000 koni mechanicznych w ciągłej pracy. |
70 000 litrów chloru bieli surowy towar. |
1.638 motorów warczy bez przerwy. |
Obrót dzienny 800 000 złotych. |
Wypłata tygodniowa dwa miliony. |
Świadczenia społeczne 100 000 złotych miesięcznie. |
30 000 kilogramów przędzy na dobę. |
Zarobki robotników – głodowe. |
Członkowie zarządu – po dwa auta każdy. |
Palić w fabryce nie wolno. |
Ustawać w pracy – wzbronione. |
Ręce idą na wyścigi z maszynami – drgają rytmicznie. |
Rygor wojskowy. |
Majstrowie są panami życia i śmierci. |

P r o d u k c j a.  P r o d u k c j a.  P r o d u k c j a.

Opornych wyprowadzają strażacy. |
Mieszkania robotników duszne i ciasne. |
Za fabryką olbrzymi stadion sportowy. |
Zawody w każdą niedzielę. |
Bezpłatna reklama. |
Specjalni urzędnicy kierują robotniczym sportem. |
Żerując na zdrowiu pracowników, pozują fabrykanci na Fordów krajowego wyrobu. |

4.

Wypłata w czwartki. |
15 urzędników rozlicza pieniądze. |
Robotnik – przeciętnie 36 złotych tygodniowo, robotnica – połowę. |
Prezes zarządu – 30 000 złotych miesięcznie. |
Dyrektorowie po 15 000. |
Żaden z robotników nie przyjmie wyboru na delegata fabrycznego. |
Wymówienie – murowane. |
Co pięć, sześć miesięcy – strajk. |
Łamistrajków bronią strażacy. |
W nagrody dzieci “perełek” przyjmuje się na “czyste” oddziały: |
składalnie, |
wydział elektryczny. |
Robota lekka – płace dobre. |
Przywódca strajków wydala się z miejsca. |
Cała fabryka pokryta siecią szpiegowską. |
Specjalny prokurent stoi na czele defensywy fabrycznej. |

5.

Śród robociarzy głód, nędza, choroby. |
Nadwątlone płuca, źle funkcjonujące klapy sercowe, reumatyzm, blednica. |
Śród młodszych robotnic – prostytucja. |
14 milionów zysku. |
Turbiny 3 000 obrotów na minutę. |
10 000 serc wali wspólnym rytmem. |

10 000 pustych żołądków kurczy się miarowo. |
20 000 ramion wystukuje orkiestrą wszystkich maszyn fabrycznych. |

P r o d u k c j a.  P r o d u k c j a.  P r o d u k c j a.

***

W 1930 roku w „Miesięczniku Literackim” ogłoszono konkurs na reportaż, który pokazywać będzie realia panujące w przemyśle i gospodarce, stosunki ekonomiczno-socjalne, miasto, wieś. Wielkim pragnieniem redakcji, w szczególności Aleksandra Wata, było zrekrutowanie reportażystów ze środowisk chłopskich i robotniczych, opisujących bezpośrednio swoje doświadczenia. Zamiary te spaliły na panewce, bo zdecydowana większość nadsyłanych tekstów pisana była przez urzędników i nauczycieli. Do których zaliczał się Waliński? Nie wiem. Jego reportaż w oryginalnej wierszowanej formie był jednym z pierwszych opublikowanych pokonkursowym naborze.

 

Widzewska Manufaktura. Kiedyś w szczerym polu, otoczona drewnianymi domkami robotniczymi, dziś – blokami i arterią samochodową. Źródło: http://www.ochrona.zabytki.lodz.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s